11.08.2026

Od zabawek do pocztówek i z powrotem

Tekst Pana Marka Sosenko „Od zabawek do pocztówek” został opublikowany w książce „Lumen educationis per saecula. Refleksje o edukacji i kulturze”.

Artykuł opowiada o historii kolekcji Muzeum Zabawek – o jej początkach, przemianach i niezwykłej drodze, jaką przebyła na przestrzeni lat. To opowieść o pasji kolekcjonerskiej, pamięci kulturowej oraz o tym, jak przedmioty codziennego użytku, takie jak zabawki czy pocztówki, stają się nośnikami historii i edukacji.

Obecność tego tekstu w tak obszernej i interdyscyplinarnej publikacji jest dla nas ważnym potwierdzeniem, że dziedzictwo zabawek ma swoje miejsce w refleksji nad edukacją i kulturą.

Poniżej udostępniamy wam tekst, razem ze zdjęciami archiwalnymi Muzeum Zabawek w Krakowie.

Pojęcie zabawki jako zabytku i obiektu muzealnego bardzo powoli kształtowało się w polskim muzealnictwie. Jeszcze w latach 70. XX wieku, kiedy zapadła decyzja o powstaniu w Krakowie zbioru o takim profilu, kolekcjonerów dawnych zabawek praktycznie nie było. Istniała jedynie świadomość, że porcelanowe lalki i skomplikowane zabawki mechaniczne mają za granicą dużą wartość materialną. To też spowodowało, że najcenniejsze okazy wywożono nielegalnie do Niemiec, Austrii, a nawet Stanów Zjednoczonych.

50 LAT HISTORII KRAKOWSKIEJ KOLEKCJI ZABAWEK

Wagę zabawki doceniały zawsze muzea etnograficzne, jednak ich charakter kierował uwagę jedynie na zabawki wykonane przez twórców ludowych. Rok 1977 przyniósł decyzję o zmianie profilu moich kolekcji. Wybór ten został po części wymuszony przez fakt, że podejmując pracę w Muzeum Narodowym w Krakowie, a konkretnie w Muzeum Czapskich, musiałem zarzucić zbiór numizmatyczny, aby nie wchodzić w kolizję tematyczną ze zbiorem muzealnym. W wyborze nowej dziedziny kolekcjonerstwa, która dałaby mi satysfakcję jako zbieraczowi, ale też i pole do pracy naukowej, pomogły gwiazdy. Otóż w czasie mojej współpracy z telewizyjną wytwórnią filmową „TWF Poltel” poznałem wiele ciekawych osób, między innymi zaprzyjaźniłem się z posiadaczką wielopokoleniowej schedy, która w związku z koniecznością wyjazdu za granicę stanęła przed problemem sprzedaży czy innej formy ulokowania wielu zabytków. Wśród kolosalnej ilości przedmiotów znajdowała się rodzinna kolekcja zabawek. Poza naturalnie nagromadzonymi i przechowywanymi przez pokolenia najróżniejszymi zabawkami była tam reszta magazynowa zabawek pochodzących z prowadzonego w czasie okupacji hitlerowskiej sklepu galanteryjno-zabawkowego w Krakowie przy ul. Starowiślnej. Sklep ten prowadził słynny astronom (odkrywca pyłowych księżyców Ziemi), doktor Kazimierz Kordylewski. Środki uzyskane z prowadzenia sklepiku przeznaczane były na utrzymanie Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Zbiór zabawek zaproponowano wówczas nowo tworzącemu się Muzeum Zabawek w Kielcach, lecz Muzeum zainteresowane było jedynie jedną lalką porcelanową, więc żadna transakcja nie doszła do skutku, a propozycję przejęcia całej kolekcji otrzymałem ja.  Propozycję przyjąłem i od tego momentu zaczęła się moja historia z zabawkami.

Początkowo kolekcja zabawek powiększała się bardzo powoli. Odczuwało się duże braki w wielu działach, lecz po zorganizowaniu z początkiem lat 80. pierwszej wystawy zabawek w Krakowskim Klubie Kolekcjonerów – krakowianie dowiedzieli się, że jest ktoś, kto docenia ukochane przez nich i dzięki temu przechowane przez lata zabawki i kolekcja ruszyła z impetem. Obecnie zbiór zabawek liczy ok. 50 tysięcy obiektów, co stawia kolekcję wśród największych i najwszechstronniejszych na świecie. Aby sformalizować relacje między Muzeum Zabawek a innymi muzeami, władzami i instytucjami, założyliśmy Fundację Zbiorów Rodziny Sosenków z siedzibą w Krakowie. Wielka wystawa “Masyw kolekcjonerski”¹, która odbyła się w Bunkrze Sztuki w roku 2009 i 2010 była swojego rodzaju przełomem. Podczas tego wydarzenia artystycznego podjętego wspólnie z Robertem Kuśmirowskim kolekcja zabawek potraktowana została przez nas jako tworzywo artystyczne o niezwykłym rozmiarze pokazującym problem zgromadzenia gigantycznych jednorodnych zbiorów kolekcjonerskich mających w przyszłości stać się zbiorem muzealnym, w opozycji do nagromadzenia  przez artystę Roberta Kuśmirowskiego ogromnej ilości przedmiotów z wszelkich dziedzin,  często dalekich  od siebie tematycznie lub wręcz złożonej z multiplikowanych identycznych przedmiotów, będących dla artysty tworzywem twórczym, które po wystawie nie będzie miało dalszej przyszłości jako planowo powiększany kolekcjonerski zespół przedmiotów, lecz stanie się masą surowców wtórnych. To zderzenie na wystawie dwóch światów, mające niezwykły wydźwięk socjologiczny i artystyczny,  pozwoliło  na uzmysłowienie odwiedzającym wystawę ogromu zbiorów, które nazwane zostały „masyw kolekcjonerski”. Utrwalenie tego niezwykłego dzieła nastąpiło poprzez wydanie bogato ilustrowanego katalogu, filmu zapisanego na płytach CD oraz wpisów w księdze pamiątkowej.

Po zakończeniu wystawy, na której było eksponowanych ok. 6,5 tysiąca zabawek, okazało się, że w znacznej części wyremontowana i doprowadzana do stanu ekspozycyjnego kolekcja nie pomieści się w dotychczas wykorzystywanych pomieszczeniach. Została więc w części przeniesiona w nowe miejsce – do Zakrzowa koło Niepołomic. Niestety w roku 2010 ten wielki magazyn został zalany przez powódź, przez co znaczna część zbiorów uległa zniszczeniu lub uszkodzeniu. Całkowitemu zniszczeniu uległa między innymi licząca ponad 2,5 tysiąca egzemplarzy kolekcja barwnych kalkomanii datowana od połowy XIX wieku do lat 60. XX w. oraz niezwykłych ozdób choinkowych zarówno fabrycznych, jak i ręcznie wykonywanych. Na zniszczoną kolekcję kalkomanii składały się zbiory Henryka Bednarskiego ze Lwowa, znanego historyka i pisarza Olgierda Terleckiego, słynnego matematyka i astronoma prof. Tadeusza Banachiewicza wynalazcy metody szybkiego liczenia nazwanej “Krakowianami” i dra Kazimierza Kordylewskiego, a także Józefa Lipowskiego kolekcjonera z Krakowa, oraz moja własna, czyli była to można powiedzieć kolekcja kolekcji już nigdy nie możliwa do odtworzenia. Część zabawek drewnianych i metalowych udało się przez lata odrestaurować, natomiast wiele  czeka do dziś na konserwację, dotyczy to szczególnie latarni magicznych, skomplikowanych projektorów, wczesnych flipperów, infrastruktury do blaszanych kolejek itp. 

Obecnie główne magazyny zabawek i sprzętu mieszczą się na terenie zabytkowego zespołu szpitalnego w Kobierzynie w obrębie Małopolskiego Zespołu Parków Przemysłowych. Od 2020 Muzeum Zabawek działa na Wesołej, dawnej dzielnicy medycznej, która dziś przechodzi transformacje funkcji na rekreacyjną. Jednym z pierwszych wydarzeń nowej lokalizacji była wystawa “Klinika zabawek” pokazująca zabawki przed, w czasie i po konserwacji oraz narzędzia i materiały do naprawiania oraz kompletowania zabawek. Wystawa ta była kolejną próbą pokazania miastu – władzom, mediom i mieszkańcom, potencjału tej kolekcji. Wydarzenie to zostało wyróżnione nagrodą Marka Radia Kraków, gdyż media uznały wystawę “Klinika Zabawek” za najważniejsze wydarzenie kulturalne 2021 roku. 

Aktualnie Muzeum Zabawek prowadzi swoją działalność w budynku „Apteki Designu” na Wesołej, gdzie mimo bardzo skromnych warunków lokalowych realizowane są cieszące się dużym powodzeniem wydarzenia i wystawy czasowe takie jak: „Jak to działa? Zabawki napędzane nauką”, czyli wystawa zabawek mechanicznych mówiąca o historii wynalazków oraz siłach natury i prawach fizyki zastosowanych w celu uruchamiania zabawek, m.in. siły odśrodkowej, ruchu wirowego, równi pochyłej, tarcia, sprężystości, a w końcu zamiany energii cieplnej na energię kinetyczną oraz zastosowania różnych typów przekładni. Kolejną niezwykłą i zaskakującą zwiedzających była wystawa “Zabawki z recyklingu” z ostatnich 150 lat, pokazująca różne podejście do surowców, od ekonomicznego po ekologiczne i w końcu najnowsza wystawa „Od Kopernika do Lema, czyli zabawki, które przewidziały przyszłość”. Dzięki tak wszechstronnym zbiorom udało nam się pokazać za pomocą zabawek dwa podejścia do kosmosu – zarówno to naukowe, jak i filozoficzno-fantastyczne, i zaprezentować historię odkrywców kosmosu od XVI do XXI wieku.  Wystawę rozpoczynają oryginalne przyrządy astronomiczne pozwalające na obserwację oraz badanie nieba i kosmosu, globusy dziecięce, roboty i pojazdy kosmiczne, a w drugiej części dzieła literackie o tematyce fantastyczno-naukowej. 

Większość pomysłów na kolejne tematy wystaw rodzi się ze współpracy z różnymi instytucjami i miejskimi wydarzeniami takimi jak “Noc Muzeów” czy  “Sztuka do rzeczy – Design w Krakowie”. Wystawy realizowane są na małej powierzchni, ze skromnym budżetem, małym zespołem i w szybkim tempie, ale ze świetną grafiką, warstwą merytoryczną i ścieżką edukacyjną.

Oczekiwanie na korzystną zmianę sytuacji lokalowej dla przyszłego pełnowymiarowego muzeum wypełniamy prowadzeniem intensywnych prac inwentaryzacyjnych oraz cyfryzacją i digitalizacją zbiorów. Niezależnie od tych niezwykle pilnych prac wykonujemy konserwację zabawek i to zarówno własnymi siłami jak i we współpracy ze specjalistami konserwatorami, wolontariuszami oraz wybitnymi modelarzami. Najcenniejsze zabawki poddawane są konserwacji na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i w Toruniu. Jest to np. miniaturowy teatrzyk króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz wielka zabawka salonowa tj. karuzela napędzana silnikiem parowym pochodząca z przełomu XIX i XX wieku.

MATERIALNA I NIEMATERIALNA WARTOŚĆ KOLEKCJI ZABAWEK

Ważna jest świadomość, że polski rynek zabawkarski to nie tylko nasze rodzime wyroby, zarówno rzemieślnicze, jak ludowe i fabryczne, ale to w ogromnej części towary sprowadzane z zagranicy, zwłaszcza z fabryk niemieckich. Szczególny brak zawsze odczuwało się w kategorii zabawek mechanicznych, które większość dzieci znała głównie z umieszczonych w witrynach sklepowych makiet z jeżdżącymi kolejkami, czy innymi dającymi się wprawić w ruch pojazdami, postaciami i zwierzętami. Na wystawach sklepowych stosowano również specjalne powoli wirujące statywy, na których kręciły się lalki lub całe kompozycje zabawkowe. Owe niezwykle kosztowne zabawki były wielką atrakcją przed laty, ale i dziś są ozdobą kolekcji zabawkowych.

Istnieje zasada mówiąca, że bardzo droga zabawka dawniej, jest bardzo droga i współcześnie. Zasada ta jednak nie działa w drugą stronę, czyli nie ma takiej reguły, że zabawki bardzo tanie przed laty są bardzo tanie i dziś. Świetnym przykładem na tą zasadę jest zbiór miniaturowych blaszanych zabawek, które nabywano po trzy fenigi za sztukę lub otrzymywano jako premię wymienianą za sklepowe kupony lojalnościowe, a które osiągają dziś pokaźne ceny. Podobnie ma się sprawa z zabawkami „zniszczeniowymi”, które po prostu w trakcie zabawy przestają istnieć np. kartka papieru z namalowaną środkiem pirotechnicznym gonitwą koni lub wyścigiem samochodów, gdzie start, czyli spłonka rozpoczyna zabawę, a cztery ścieżki ogniowe biegną do mety, spalając po drodze papier, który potem jako nieużyteczny lądował w śmieciach. Innym przykładem takiej zabawki jest przedmiot wyglądający jak pudełko zapałek, tylko wewnątrz zamiast zapałek mieści się tekturowy kapelusz. Zabawka nazywa się „kapelusz wężowy” (Schlangenhut). Szczyt kapelusza należy podpalić żarzącym się metalem lub zapałką i wtedy z kapelusza wychodzi „wąż”, czyli wrażliwa na temperaturę pęczniejąca masa wijąca się jak prawdziwy gad. Fakt, że nieliczne tylko tego typu zabawki dotrwały do dziś czyni je kosztownymi i ważnymi rzadkościami na rynku kolekcjonerskim. 

O istnieniu wielu zabawek dowiadujemy się dopiero, gdy łut szczęścia pozwala je zdobyć do kolekcji lub zobaczymy takowe w innych zbiorach prywatnych lub publicznych. Jeśli zabawki są niekompletne, to  mamy wielki problem, gdyż brak wiedzy o fabrycznym stanie wynika z braku drugiego istniejącego egzemplarza i jakiejkolwiek w tym temacie ikonografii. Poszukiwanie drukowanych lub fotograficznych źródeł wiedzy jest wówczas jedynym racjonalnym działaniem. Nasz księgozbiór dotyczący zabawek obejmuje wiele działów, z których najważniejsze to oryginalne katalogi firmowe (producenckie) i katalogi handlowe (ofertowe) oraz gazety i czasopisma z inseratami dotyczącymi ofert zabawkowych. Drugim działem historycznej literatury są podręczniki gier i zabaw podzielone na opracowania ogólne i szczegółowe, zwłaszcza monograficzne, np. dotyczące gry w szachy, gry w bilard, używania latarni magicznej, kolejek mechanicznych czy montażowych zestawów klockowych.

Najwcześniejsze w naszych zbiorach wyobrażenie latarni magicznej 
pochodzące z dzieła “Over de Physiognomie door J.C.Lavater tweede deel”
Te Amsterdam, by Johannes Allart 1781 r. (miedzioryt autorstwa Schellenberga).

Ilustrowany cennik na rok 1938/1939 “pierwszej w kraju fabryki zabawek mechanicznych i elektrycznych” – wydawnictwo gier towarzyskich “G.W. Solo”, G. Weinreb Warszawa-Praga, ulica Szeroka nr 4.

Bardzo obfitymi w ikonografię są współczesne katalogi aukcyjne, które dodatkowo wnoszą istotną wiedzę o materialnej wartości zabawek. Te nieustanne poszukiwania wszelkiej wiedzy o dawnych zabawkach powodują, że nawet oglądanie czasopism, albumów czy filmów zamienia się w poszukiwanie zabawkowych zabytków. 

Strona z katalogu domu wysyłkowego M. Danecki w Poznaniu (1906 r.?). Katalog został mocno uszkodzony przez myszy akurat w części, na której widniała data.

Koperty i karta reklamowa firm zabawkowych polskich i zagranicznych, I poł. XX w.

 

Z bardzo bogatego zbioru grafik i ilustracji modowych wydawanych od końca XVIII w. do II poł. XX w. wyselekcjonowaliśmy materiał ikonograficzny przedstawiający bawiące się dzieci, dzieci z zabawkami oraz same zabawki i akcesoria. 

Kto przed laty doceniał wycinki prasowe z różnymi branżowymi reklamami? Te “świstki” nie przedstawiające żadnej materialnej wartości wnoszą dziś bardzo dużą ilość oryginalnych informacji m.in. o rodzimej produkcji zabawek. Okazały się one bardzo przydatne gdy spotykałem się z kwestionowaniem różnych faktów i poglądów na temat historii zabawek. 

Dawne “papiery firmowe” które ceniono głównie ze względu na niezwykłą urodę winiet, dziś analizuje się i ceni całą zawartość dokumentu począwszy od dat, poprzez treść ofertową, tę dotyczącą zwrotów niesprzedanego lub wadliwego towaru, monitów związanych z dostawami lub płatnościami, a w końcu rekomendacji firmy i towarów.

Pocztówka reklamowa-folder fabryki zabawek “Bambino” wysłana w październiku 1941 roku (zawiera dziesięć ilustracji prezentujących reklamowane wyroby)

Rachunek “wytwórni zabawek artystycznych K. Suchodolski “Bambino” w Warszawie dla Kazimierza Kordylewskiego w Krakowie, ul. Starowiślna 27 z 24 stycznia 1942 roku

 

Jednym z najatrakcyjniejszych źródeł ikonograficznych dostarczających nam wiedzy o dawnych zabawach i zabawkach są zbiory starych fotografii i pocztówek.

OD POCZTÓWKI DO ZABAWKI

Dzieci z zabawkami pojawiają się już na najwcześniejszych formach fotografii czyli na dagerotypach. Niezależnie od zmian w technice fotografowania, dzieci z zabawkami, bawiące się dzieci, czy same zabawki, od ponad 180 lat goszczą na zdjęciach. Wśród kilku tysięcy fotografii z dziećmi i zabawkami w moich zbiorach pewne motywy i ujęcia powtarzają się wielokrotnie, różni je często czas powstania, zakład fotograficzny, czy prywatny twórca (najczęściej amator) i co bardzo istotne: jakość techniczna zdjęcia.  Znamiennym zjawiskiem jest więc powtarzalność pewnych ujęć i zabawek, często wykorzystywanych w różnym czasie i miejscu dla różnych osób fotografowanych. Drobne zabawki, ciekawe detale garderoby, niejednokrotnie mundurków wojskowych i szabelki można zobaczyć na bardzo wczesnych ambrotypiach i ferrotypiach.  Jedna z bardzo bogatych w zabawki, i to widziane pod dwoma kątami, jest fotografia stereoskopowa z lat 90-tych XIX w. przedstawiająca pokój z zabawkami i scenkę z doktorem. Należy sądzić, że pochodzi ona z większego zestawu czterech lub sześciu ujęć.

Fotografia stereoskopowa firmy Strohmeyer& Wyman Nowy Jork 1898 rok. Diagnoza : “ma objawy ospy”. Na podłodze składane klocki obrazkowe w typie częstochowskich z firmy Hamburger i Hohermann

  Fotografie wykonywane techniką mokrego kolodionu stanowią w naszej kolekcji bardzo obszerny zbiór stąd można byłoby się pokusić o przeprowadzenie statystyki wskazującej częstotliwość występowania różnych zabawek. Wstępnie daje się zauważyć, że  powtarzającymi się zabawkami są kółka do toczenia, piłki, konie na biegunach, szabelki, misie i lalki. Bardzo rzadko można spotkać zabawki mechaniczne, choć zdarzają się kolejki z lokomotywami parowymi. Wśród powojennych zdjęć z zabawkami zdarzają się ciekawostki np. pokoik z zabawkami Irenki Broszkiewicz (córki pisarza Jerzego Broszkiewicza) – bohaterki książki dla młodzieży pod tytułem “Wielka większa największa“ czyli literackiej “Iki”. Bardzo ciekawe są zdjęcia z aktorami i kukiełkami pochodzące z teatru lalki i bajki “Groteska” w Krakowie, które otrzymaliśmy od żony pisarza współpracującego z “Groteską” Tadeusza Kwiatkowskiego. Staranne opracowanie zbioru fotografii dziecięcych jest bardzo pilnym zadaniem, którego wyniki mogą wnieść wiele ważnych informacji i dostarczyć bardzo atrakcyjnego materiału ikonograficznego. Przy katalogowaniu i digitalizacji takiego zbioru największym mankamentem jest anonimowość zdjęć. Czasem tylko uda się ustalić autora albumu lub autora zdjęć, lub nazwiska osób fotografowanych. W przypadku fotografii pejzażowych, zwłaszcza jeśli to dotyczy pejzaży miejskich, możemy przypisać cały album lub zestaw fotografii konkretnemu miejscu. W przypadku zdjęć dzieci z zabawkami jest już dużo trudniej, gdyż wnętrza mieszkań, czy podworce mają anonimowy charakter. Paradoksalnie starsze zdjęcia zwłaszcza wykonywane w atelier niosą więcej informacji począwszy od miasta i nazwy zakładu fotograficznego, a skończywszy na starannych opisach znajdujących się na odwrotnej stronie kartonika. Przed laty uważałem, że tego typu napisy wprowadzają nieład i brzydko konkurują z pięknymi niejednokrotnie winietami reklamującymi fotografa i jego zakład, dziś każdą z zapisanych informacji bardzo sobie cenię i studiuję. Nieco korzystniej przedstawia się sytuacja z pocztówkami, szczególnie wydawniczymi, które posiadają poza charakterystyczną liniaturą przeznaczoną na adres i korespondencję, cały szereg informacji dotyczących przedstawienia oraz edycji, choć dobór tych informacji pomimo przyjętych reguł, bywa niekompletny, a w przypadku np. pocztówek świątecznych informacja o ilustracji zastępowana jest wyłącznie stosownymi życzeniami świątecznymi. Nie ma mowy o pomijaniu pocztówek jako ważnego źródła ikonograficznego, jednak do właściwego poziomu wykorzystania obrazów zawartych na pocztówkach potrzebna jest szeroka wiedza pozwalająca na odpowiednie analizowanie i kwalifikowanie ilustracji zależnie od ich charakteru i danych, które zawierają. Najwcześniejszą znaną kartą pocztową z reklamą lalek i zabawek porcelanowych jest wysłana w lutym 1884 roku reklamówka  “Puppen und  Spielwaaren Fabrik” Schmiedeberg i. Riesengebirge (ilustracja nr ?), czyli fabryki lalek i  zabawek w Kowarach. Odkrycie istnienia takiej materialnie popartej informacji dokonuje swego rodzaju rewolucji w dotychczasowej wiedzy o zabawkach z obecnych ziem polskich i daje z jednej strony wiele satysfakcji, ale z drugiej motywuje do poszukiwania wspomnianych na karcie najwcześniejszych egzemplarzy oryginalnych zabawek.

Pocztówka reklamowa fabryki gwoździ porcelanowych, lalek i zabawek braci Pohl w Kowarach “Gebruder Pohl Porzellan,-Nagel, Puppen und Spielwaren Fabrik Schmiedeberg i/Riesengebirge, wysłana 26 lutego 1884 r. / Pocztówka z kolekcji Ireny i Romana Gatysów

 W II. poł. XIX wieku upowszechniło się drukowanie obszernych winiet reklamowych nie tylko na papierach firmowych i rachunkach ale również na pocztówkach i kopertach. Pozostałe do dziś nieliczne egzemplarze zaskakują nas informując o istnieniu przed laty bardzo wielu firm i fabryk sprzedających i produkujących mnóstwo zabawek, sprzętów zabawowych i sportowych, sprzętów i pomocy edukacyjnych oraz wszelkiego rodzaju galanterii w tym papierowej służącej do samodzielnego wykonywania różnych zabawek i ozdób.   

Pocztówka, a właściwie “karta korespondencyjna”  pojawiła się w 1869 roku i jak przyjmują historycy filokartystyki, jej wynalazcą był austriak dr Emmanuel Herrmann. Pierwotnie była to nieco mniejsza niż obecnie karta, na której wydrukowano liniaturę na adres i dwuhalerzowy żółty znaczek z wizerunkiem cesarza Franciszka Józefa I. Z założenia, na stronie nie adresowej miała się znaleźć wyłącznie krótka treść korespondencji. Ilustracja pojawiła się już w rok później w czasie wojny francusko-pruskiej i przybierała najróżniejsze formy, począwszy od widoków architektury, poprzez symbole militarne, martwe natury, amorki, teksty i winiety reklamowe itp. Motywy zabawkowe pojawiły się już w III ćwierci XIX wieku choć wówczas były to efemerydy. Koniec XIX wieku to eksplozja pomysłów na urozmaicenie ilustracji, wśród których coraz częściej gościły dzieci i zabawki. Bardzo szybko odkryto, że z reguły to głównie dzieci decydowały o wyborze w trafikach, kioskach i specjalistycznych sklepach odpowiednio pięknych pocztówek. Wprowadzenie albumów na pocztówki również mobilizowało dzieci i dorosłych do zdobywania nowych okazów, zarówno pochodzących z korespondencji, jak i specjalnie kupowanych, nawet całymi seriami aby umieścić je w swej nowej zabawce, którą był album oglądany potem setki razy jak najlepsza ilustrowana bajka. Trudno się dziwić, że w zbiorach naszego muzeum pocztówki stanowią zarówno kolekcję zabawkową, jak i znakomite źródło ikonograficzne. Kiedy oglądamy artystyczne pocztówki świąteczne, imieninowe czy specjalnie zaprojektowane dla dzieci, często żartobliwe, to zyskujemy wiedzę o charakterze używanych zabawek. Rzadko są to wierne odwzorowania istniejących wówczas zabawek, jednak możemy ocenić na tej podstawie jakie zabawki należały do kanonów zakupowych i były ukochanymi towarzyszami zabaw. 

Inaczej przedstawia się sytuacja z pocztówkami wykonywanymi techniką fotograficzną. Przedmioty na nich pokazane są prawdziwymi zabawkami i jako indywidualnie dobrane kompozycyjnie tworzą różne obrazy. Największy wybór dawnych zabawek oglądamy na świątecznych pocztówkach z choinkami i św. Mikołajem. Poza ułożonymi wieloplanowo różnorodnymi zabawkami, jak lalki, miśki, koniki na kółeczkach i konie na biegunach, samochodziki, zwierzątka, bąki, dzwonki, wózki z lalkami, możemy oglądać kolejki na szynach z dworcami, semaforami, tunelami i oczywiście lizakiem, którym chłopiec odprawiał lub zatrzymywał pociągi. Najdroższe zabawki pokazano na pocztówkach z dziećmi cesarza Wilhelma II , oraz na pocztówkach prezentujących zbiory muzealne. Dzieci cesarza otrzymywały m.in różne zestawy kamiennych klocków “Richterowskich” a największy zestaw tych klocków (nieodnotowany w katalogach firmowych) mieszczący się w specjalnej szafie z 25 szufladami znajduje się w naszych zbiorach. 

Osobnym działem są u nas pocztówki ze sławnymi zabawkami, np. misiami ze słynnej firmy Margaret Steiff, z lalkami projektowanymi przez Kathe Kruse, z Myszką Miki, z kukiełkami projektowanymi dla krakowskiego teatru “Groteska” przez Kazimierza Mikulskiego. Powojenne pocztówki z bohaterami bajek filmowych i telewizyjnych dobranocek też stanowią istotny zbiór. Trzeba jeszcze wspomnieć o amatorsko wykonywanych fotopocztówkach, na których można spotkać nie tylko małą dziewczynkę, która zamiast pozować do zdjęcia z lalką trzyma w ręku solidny młotek, czy dwóch komiwojażerów sprzedających zabawki, ale też prezentację zabawek z Warsztatów Krakowskich na wystawie prac uczniów, lub widok klasy w szkole zabawkarskiej w Jaworowie, gdzie widać wnętrze klasy z uczniami i zabawkami przez nich wykonanymi.  To właśnie dzięki pocztówkom wiemy dziś jak wyposażony w zabawki był na statku M/S “PIŁSUDSKI” pokój dziecięcy, czy jak wyglądał sierociniec w Liskowie i tamtejsza szkoła zabawkarska, jak prezentowała się witryna sklepowa lwowskiego przebogatego sklepu z zabawkami Edwarda Lukasa.

 

Wystawa prac uczniów i wykładowców Warsztatów Krakowskich. Zdjęcie wykonane przez Jadwigę Pająkówną, późniejszą żonę astronoma Kazimierza Kordylewskiego, lata 20. XX w.

Szkoła zabawkarska w Jaworowie, klasa z uczniami i ich pracami. Lata 20. XX w.

Lalki na wystawie sklepowej pierwszej krakowskiej fabryki lalek przy ul. Wolskiej 1. Pocztówka po roku 1905

Zabawki w pokoju dziecięcym znajdującym się na statku M/S “Piłsudski”, lata 30. XX w., fot. K. Borkowski

“Najtańszy magazyn zabawek i galanteryi”, Edmund Lukas, Lwów, Plac Halicki 3 obok magazynu P. Güttlera. Fotografia E. Trzemeskiego we Lwowie ok. 1910 r.

Szkoła zabawkarska przy sierocińcu w Liskowie. Wyrób zabawek drewnianych, lata 30. XX w.

W publikacji tej występuję przede wszystkim jako twórca kolekcji zabawek i znawca w tej dziedzinie, ale moja druga tożsamość kolekcjonerska to stworzenie największego prywatnego zbioru pocztówek i korespondencji w Polsce, liczącego blisko milion egzemplarzy. 

Zarówno zbiory zabawek jak i pocztówek oraz ich dokumentacja przerastają swą wielkością możliwość opracowania przez skromny, bo czteroosobowy zespół Fundacji Zbiorów Rodziny Sosenko. Od blisko 50 lat samodzielnie finansujemy budowanie kolekcji zabawek, jej utrzymywanie, konserwację, inwentaryzację, udostępnianie i tworzenie scenariuszy wystaw. Dzięki determinacji moich dzieci, które wspierały mnie w pracach związanych z zarządzaniem kolekcją oraz tworzeniem archiwum naszej działalności i programu Muzeum Zabawek, muzeum jest u progu powstania najpoważniejszej polskiej instytucji będącej centrum badania i analizy dawnego dzieciństwa, zabawki i przemysłu zabawkarskiego.

Wierzę, że nadszedł czas aby zapoczątkowana przeze mnie społeczna, bezinteresowna praca kultywowana przez członków mojej rodziny, znalazła kontynuatorów, którzy dostrzegą fenomen tego wszechstronnego, interdyscyplinarnego dziedzictwa związanego z kulturą dawnego dzieciństwa.

 

Marek Sosenko